Z jakich tworzyw produkowane są trumny?

Według Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, corocznie zużywamy około 70 tyś. metrów sześciennych drewna na produkcję trumien. Przeważa sosna, a dąb powoli odchodzi na margines. Rzadkością są te wykonane ze stali. Ale co warto wybrać i czemu niektóre trumny robi się z kartonu?

Trumny drewniane – najczęstszy wybór Polaków

W polskiej produkcji około 80% trumien wykonuje się z drewna sosnowego. Dzieje się tak, ponieważ jest ono najtańsze i najłatwiej dostępne. Dawniej tradycja nakazywała chować zmarłych w trumnach dębowych lub z innego szlachetnego drewna, jednak powoli odchodzimy od tego zwyczaju. Zmiana naszej mentalności powoduje, że coraz mniej zwracamy uwagę na opinię innych, zatem przy wyborze kierujemy się głównie ceną.

Koszt pogrzebu potrafi być całkiem spory, dlatego szukamy niedrogich rozwiązań. Szczególne, że producenci stosują okleiny z droższego drewna na deskach sosnowych. Wygląda to elegancko i bogato, a jest jednak dużo tańsze. Jeśli jednak cena nie ma dla nas znaczenia, możemy pozwolić sobie na drewno egzotyczne lub bogato rzeźbione z pozłacanymi okuciami. Zdarzają się nawet trumny zdobione drogocennymi kamieniami. W tej kwestii ogranicza nas tylko wyobraźnia i zasobność portfela.

Trumny metalowe

Rzadziej wybieramy trumny metalowe. Są one nawet dwa razy droższe i mało popularne w Polsce. Królują natomiast w Stanach Zjednoczonych. Polacy decydują się na nie jeżeli są zmuszeni do przywiezienia zmarłego z zagranicy – przepisy transportu międzynarodowego wymagają, aby zwłoki transportować w takiej właśnie trumnie.

Co wybrać w przypadku kremacji?

Jeżeli wolą zmarłego jest kremacja, to niestety nie mamy tutaj zbyt dużego wyboru. Proces spalania zwłok wymaga, aby trumna uległa całkowitemu spopieleniu. Niedopuszczalne są więc żadne metalowe części. Drewno też nie jest najlepszym rozwiązaniem, więc często używa się specjalnego kartonu o wystarczającej wytrzymałości. Trumny kremacyjne są również dużo skromniejsze od tradycyjnych. W takim przypadku większą wagę przykładamy do urny, w której spoczną prochy bliskiej nam osoby.